[{"content":"Współczesne duże miasta oferują szczególny typ rozrywki skierowanej do masowego odbiorcy. To miałka rozrywka wielkich centrów handlowych, które zajęły duże obszary na peryferiach. Tam kupowanie urasta do szczególnej, niemal odświętnej czynności, której trzeba poświecić dużo czasu i uwagi. Łączy się z tym konsumpcję, marketingowe pokazy skupiające klientów wokół różnych produktów. Wśród zgiełku, w tłumie buduje się wrażenia, że uczestniczymy w czymś absolutnie normalnym, bo powszechnym. Jednocześnie jesteśmy w jakiś szczególny sposób uprzywilejowani, bo mamy szansę dostąpić zaszczytu zaspokojenia naszych potrzeb.\nTymczasem kim jest KONSUMENT? To klient - czyli posiadacz zasobów. Posiadasz i pożądasz to należysz do „elity”. Jesteś ważny dla producenta, dopóki potencjalnie możesz pożądać oferowanych przez niego produktów. Dlatego reklama ma moc wmawiania nam rzeczy bardzo niepotrzebnych.\nKiedy zamknięte są wszystkie przybytki handlu można podjąć refleksję na temat: czego jednostkowo, indywidualnie JA pożądam? I idąc tym tropem jak mogłaby wyglądać architektura, kształt przestrzeni dla tej mojej potrzeby? Czy tam w ogóle jest architektura? Jeśli tak, to jak ona wygląda? Czy dorównuje swym pięknem przyrodzie, którą powoli zastępuje\u0026hellip;\n","date":"2022-03-06T18:53:10Z","image":"/zgielk-przestrzeni-rzeczy-niepotrzebnych/featured_hu_3f7372fcbee7370c.jpg","permalink":"/zgielk-przestrzeni-rzeczy-niepotrzebnych/","title":"Zgiełk przestrzeni rzeczy niepotrzebnych"},{"content":"Każda chwila ma znaczenie. Każdy element jest ważny i każdy dotyk.\nCiało jest doskonałą architekturą do myślenia, czucia czy chodzenia. Oczy świetnie płaczą, serce efektownie pęka z bólu albo się raduje. Palcami chwytam jabłko, moje zęby gryzą jego miąższ, który dalej trafia do architektury przetwarzania…\nNa ten projekt nie mieliśmy wpływu, ale z jego realizacją musimy się obchodzić uważnie. Remont jest możliwy, jednak zburzenie i budowa od nowa nie jest praktykowana. Ewentualnie można jakiś element wykorzystać w całkiem innej realizacji.\nTeraz trzeba się zatroszczyć o wszystko wokół. To ważna i odpowiedzialna praca, bo wymaga dużej znajomości tak delikatnej materii jaką jest proces życia. Jednocześnie trzeba być psychologiem, anatomem i inżynierem od betonu i stali.\nArchitekt musi połączyć plastyczną wrażliwość, empatię i doświadczenie budowlane zdobywane w kasku i gumofilcach.\nBo przecież trzeba dopasować klamkę do dłoni, stopnie do kroków i widok za oknem do oczu.\n","date":"2022-01-14T21:45:00Z","image":"/dopasowac-widok-za-oknem-do-oczu/featured_hu_602c2aafc20448.jpg","permalink":"/dopasowac-widok-za-oknem-do-oczu/","title":"Dopasować widok za oknem do oczu."},{"content":"Można żyć byle jak, bez emocji, refleksji i niedbale. Z dnia na dzień. Niewiele myśląc i niewiele doświadczając. Jak turysta zwiedzać własne życie. Można zrobić kilka fotek, selfie z różnych miejsc. Może ktoś wskaże palcem i objaśni, kiedy, kto i jak osiągnął tę wysokość, ten szczyt. Niby zadziwić się, kupić coś, namiastkę, pudełko czekoladek. Potem wrócić do codziennych ścian, które też co jakiś czas zmienią się na wzór podpatrzony w jakimś magazynie od wyglądania. Trudno wypaść z takiej rutyny.\nGdyby świat był maszyną wystarczyłoby uczyć się o nim na modelach, wizualizacjach, przekrojach, tabelach. Tylko, że wtedy można nie zauważyć, jak spadnie jabłko, które zmienia prawa fizyki…\nHistoria myśli wciąż sytuuje poszukiwania prawdy o świecie między poznaniem rozumowym, a emocjonalnym. W sztuce wciąż aktualne są twórcze wędrówki między geometrią, a naturalistyczną organiczną formą. Między metafizyką, a realizmem. I wszystkie one zdają się być gramatykami tworzenia równouprawnionymi przez swą różnorodność.\nKażda innowacyjność się z czasem wyczerpuje i staje się tradycją, a wtedy pojawiają się nowe ścieżki, nowe wątki i nowe opowieści.1 Tak funkcjonuje kultura, ale można taką prawidłowość odnaleźć też w każdym życiu.\nNie ma też architektury bez relacji ze środowiskiem. Nauka architektury i projektowania to nauka widzenia, dotykania, smakowania – umiejętności bycia w relacji z przestrzenią i przedmiotami. To nauka zachwytu także nad prostymi czynnościami, chwilami, które w sprzyjającym otoczeniu mogą być komfortowo realne i zarazem metafizycznie obecne.\nW Japonii uczy się dzieci umiejętności zachwytu. Bez niego życie traci sens.\nCzłowiek stałby się maszyną do życia. Wtedy też Maszyna do ćwierkania z obrazu Paula Klee byłaby dla nas tym samym co stado wróbli.\nMechanizm ten opisuje Mieczysław Porębski. Autor definiuje dwie strategie wartościowania, które przejawiają się w procesie rozwoju (przełomu) kultury cywilizacji kumulatywnych. Pierwsza to gra o doskonałość i druga to gra o wyjście z ograniczeń – prawo do eksperymentu, Porębski M., Ikonosfera., Wyd. PIW, Warszawa 1972, s.228\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n","date":"2021-12-23T15:15:45Z","image":"/zachwyt-maszyny-do-zycia/featured_hu_2ea0c48c99f8d237.jpg","permalink":"/zachwyt-maszyny-do-zycia/","title":"Zachwyt maszyny do życia"},{"content":"Czym jest proces życia? Jaka jest dla niego najlepsza architektura? Jeśli nie potrafimy w tym procesie BYĆ nie przybliżymy się do rozstrzygnięcia tej kwestii. A proces życia, jakby w niego nie ingerować, wciąż w przewadze pozostaje w rękach natury. Wymiary naszego ciała, geometria kształtów są naczyniem dla procesów natury. Budując architekturę tworzymy szerszy materialny kontekst. A kiedy budynek z jakiegoś powodu zakończy żywot, ustąpi pola naturze? Wtedy sam brak działania ludzkich rąk i nóg, brak pojazdów, stawiania budynków i asfaltowania dróg stworzy las. I wystarczy tylko czas. Architektura natury to projekt, który wciąż gotów jest by się realizować.\nWewnętrzny system szlaków wody wytycza kształty i formy. Rośliny żyją dzięki sobie nawzajem i grają w życie zespołowo. Godzą się na niepewność i nieprzewidywalność. Przecież rzucają nasiona na wiatr. Zupełnie tak jak my słowa. Godzą się też na przemijanie. Brak pędzącego umysłu daje im spokój i trwanie podczas wypełniania się procesu życia. Bez oceniania i oczekiwań. I w tym sensie najlepiej ze wszystkiego potrafią być tu i teraz.\nGdyby pomyśleć o człowieku, którego życiorys z góry skazany byłby na egzystencję w niezmiennym otoczeniu to przez ten fakt zapewne przydawałby on otoczeniu więcej znaczenia. Jego relacja z nim stawałaby się mocniejsza, naturalnie byłoby ono w większym stopniu po prostu jego częścią. Niczym przedłużenie dla ciała. Im więcej podróżujemy, tym mniejsza więź łączy nas z miejscami. Rośliny nie podróżują. Całe życie rosną w jednym miejscu. Architektura roślin dzieje się i kształtuje w i poprzez naturę.1 Ich kształt jest naturalnym wehikułem dla procesu życia. Wszystkie gesty i działania mieszczą się w jego granicach. Czasem towarzyszą człowiekowi, ale to jednostronna znajomość. Chociaż Rozmowa (…) konieczna jest i niemożliwa. Pilna w życiu pośpiesznym i odłożona na nigdy2.\nZajączkowska U., Patyki, badyle, Wyd. Marginesy, Wa-wa, s.69 i nast.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\nSzymborska W., Wybór poezji, Ossolineum, Wrocław 2019, Milczenie roślin s. 368.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n","date":"2021-12-07T11:35:00Z","image":"/grac-w-zycie-zespolowo/featured_hu_95d1a10bd8360c8f.jpg","permalink":"/grac-w-zycie-zespolowo/","title":"Grać w życie zespołowo"},{"content":"Architektoniczna przestrzeń nadaje kształt ludzkiemu życiu. Trwa w czasie i jest obszarem, którego kształt ma sprzyjać procesowi. Jak go wytyczyć biorąc pod uwagę nieopisywalność i niewyliczalność, które należą do sposobu istnienia?\nDom to przecież też powierzchnia i kubatura. To metraż, który może pomieścić różne funkcje.\nBył czas normatywnego myślenia o mieszkaniu. Wtedy skrupulatnie obmierzano i przeliczano powierzchnie dla z góry ustalonych czynności i aktywności. Spało się, jadło i gotowało, kochało i nienawidziło w przeliczeniu na metry kwadratowe i sześcienne. Wszystko miało ściśle obliczone i wytyczone powierzchnie i granice.\nKawaler miał kawalerkę. Panien raczej nie brano pod uwagę do samodzielnego życia… Tylko kawalerowi przysługiwał taki wybór i możliwość.\nCała masa przepisów określała powierzchnie mieszkalne i kubatury, w których trzeba było upchnąć swoje życie. To nic, że potem młodsze rodzeństwo na zawsze zapamięta, że spało z głową w szafie od rozkładanego tapczanu. Później narodzone stanęło pokornie w kolejce do wygody. Trudno w tych przeliczeniach dopatrzeć się jakiejś empatii. To raczej sucha segregacja ruchów ciał w tabele. Uczucia to kategoria, której trudno przypisać pojemność. To tak jak mówić o kubaturze serca\u0026hellip;\n","date":"2021-11-30T11:35:00Z","image":"/zycie-na-metry-kwadratowe/featured_hu_56147d744bbb6736.jpg","permalink":"/zycie-na-metry-kwadratowe/","title":"Życie na metry kwadratowe"},{"content":"Zanim wybierzesz miasto do życia zbadaj jego strukturę. Dowiedz się czy oddycha w twoim rytmie. Jak jego kształty wpływają na rytm kroków. Sprawdź czy materiał, po którym stąpasz czyni je pewnymi. Jak słychać ich muzykę, a może zagłusza je szum mknących pojazdów? Czy jest zieleń, która reguluje twoje oddech i tętno.\nNiegdyś kształt miasta wytyczała skupiona siła agresji. Jej formami stały się kanciaste zwarte fortyfikacje o wyraźnych, ostrych konturach. Współczesne miasta się nie budują, lecz rozlewają i zastygają. Zupełnie tak, jak asfalt na drogach. Bo to komunikacja dyktuje dystanse i podziały na struktury i jednostki.\nZłożoność miejskich kształtów niegdyś porównywano z kryształem lub organizmem. Powstawały projekty miast idealnych, które miały życie w nich uczynić doskonale zorganizowanym, higienicznym, prostym i przewidywalnym procesem. Palma Nuova, Pienza czy Arc-et-Senans Ledoux albo struktury miast ogrodów Howarda to miasta wymyślone od początku. Miały doskonale wyliczone i wytyczone kształty. Ale te idealne, w zamyśle projektanta organizmy źle wypełniały się życiem.\nPrzecież ono nigdy nie jest idealne i nie lubi sztywnych ograniczeń. Geometria ze swoją symetrią nie sprawdzają się w życiu. Człowiek też nie jest doskonale symetryczny. Jego serce nie bije pośrodku tułowia.\n","date":"2021-11-23T11:00:00Z","image":"/zycie-idealne/featured_hu_1581bd3e03583b74.jpg","permalink":"/zycie-idealne/","title":"Życie idealne"},{"content":"Według historyków współczesny człowiek przebył daleką drogę od czasów mieszkańców grot w Lascaux. Jego sztuka także.\nZbigniew Herbert zbiór swoich esejów „Barbarzyńca w ogrodzie” zaczyna tekstem poświęconym tamtejszym starym malowidłom. Napisał między innymi: „Wizerunki zwierząt widziane przeważnie z profilu, uchwycone są w ruchu i rysowane z ogromnym rozmachem, a jednocześnie z czułością, niczym ciepłe kobiety Modiglianiego. (…) Prehistorycy są zgodni co do tego, że grota w Lascaux nie była jaskinią mieszkalną, ale sanktuarium, podziemną Kaplicą Sykstyńską naszych praojców.”1\nI dalej cytuje francuską antropolożkę Éveline Lot-Falck: „Myśliwy traktował zwierzę jak istotę co najmniej równą sobie.”2 Autorka stwierdza jeszcze, że w dziedzinie magicznej nie mniejszą niż jego własna, a w duchowej jeszcze większą, jako że zwierzęta są bliższe siłom przyrody, które się w nie wcielają.\n„Czar bestiarium w Lascaux” został odkryty w 1940 roku. Picasso miał nawet powiedzieć, że niczego się nie nauczyliśmy przez 12 000 lat!\nMalowidła oczarowały więc nie tylko Herberta. Krytycy doceniają kunszt malarski. Wielu twierdzi, iż obrazy te lepiej oddają dynamikę i anatomię niż późniejsze malarstwo z XIX i XX wieku. Może dlatego, że tworzeniu naskalnych wizerunków towarzyszyły i zapisały się w nich emocje autorów takie jak podziw i szacunek, strach i fascynacja malowanymi obiektami.\nOd czasów jaskiń powstało z udziałem zwierząt wiele scen rodzajowych, malarstwa krajobrazowego i batalistycznego. Durer, Rubens, Brueghel, Stubbs, Delacroix, Frida i inni rysowali i malowali zwierzęta. Jednak od czasów Lascaux nigdy już nie miały one takiego statusu jako temat i PODMIOT. Może właśnie dlatego, że relacja człowieka ze zwierzętami uległa zmianie.\nDzisiaj, kiedy latamy w kosmos, trudno mi sobie wyobrazić kosmonautę odzianego w skafander z futra… Tym bardziej w codziennym życiu przedmioty ze skóry czy kości zwierząt nie są niezbędne. Żaden użytkownik nie traktuje swojej skórzanej torby jako amuletu czy dumnego dowodu swego męstwa. Poza tym potrafimy produkować zaawansowane materiały i tkaniny, przewyższające funkcjonalnie przydatność skór zwierząt…\nWspółcześnie, także w mieście czasem z nimi mieszkamy. Wtedy stają się JEDNOSTKOWO wyróżnionymi spośród swego gatunku członkami ludzkiej rodziny.\nAle jednocześnie produkujemy i przetwarzamy je w specjalnie zbudowanych fabrykach. I nikomu nie przychodzi na myśl malować ich ćwiartowanych i mielonych mechanicznie ciał na wzór wizerunków tych przeszytych strzałami zwierząt z Lascaux. Kompozycyjnie temat taki byłby nieciekawy. I… nieestetyczny.\nEstetyka i etyka od czasów jaskiniowych barbarzyńców przeszły bardzo długą drogę. Dokąd?\u0026hellip;\nZ. Herbert, Barbarzyńca w ogrodzie, Wyd. Dolnośląskie, Wrocław, s. 9, 10.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\nIbid., s.12.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n","date":"2021-11-16T11:00:00Z","image":"/estetyka-i-etyka-od-bestiarium-w-lascaux-do-fabryki-miesa/featured_hu_10ad7e236af258e8.jpg","permalink":"/estetyka-i-etyka-od-bestiarium-w-lascaux-do-fabryki-miesa/","title":"Estetyka i etyka - od Bestiarium w Lascaux do..."},{"content":"O empatii nie pisze się w żadnym podręczniku architektury. To temat, którym nie zawracają sobie głowy naukowcy i teoretycy. Bo też jak go ubrać w formy i obiektywnie zmierzyć? Jak policzyć fundament ze współczynnikiem empatii? Który program komputerowy to wyliczy.\nZa to refleksji o takich uczuciach dużo miejsca poświęcają pisarze i poeci. Pan Cogito czytając w gazecie o zbrodniach i klęskach, które dzieją się gdzieś daleko obojętnieje na dramaty nieznanych ludzi skurczonego świata. Pozostawia sobie do rozmyślania pytanie o „arytmetykę współczucia”1. Gdzie indziej Herbert karci swoje emocje: „czułość do kamieni do ptaków i ludzi powinnaś spać we wnętrzu dłoni na dnie oka tam twoje miejsce niech cię nikt nie budzi”2.\nOlga Tokarczuk nobilituje empatię i cały swój wykład noblowski poświęciła kategorii CZUŁEGO NARRATORA. To jednocześnie ważna cecha relacji ze światem.„Chciwość, brak szacunku do natury, egoizm, brak wyobraźni, niekończące się współzawodnictwo, brak odpowiedzialności sprowadziły świat do statusu przedmiotu, który można ciąć na kawałki, używać i niszczyć. Dlatego wierzę, że muszę opowiadać tak, jakby świat był żywą, nieustannie stawającą się na naszych oczach jednością, a my jego – jednocześnie małą i potężną – częścią.3”\nA gdyby także architekt, który poprzez formy i funkcje tworzy różne narracje bycia w świecie spojrzał na niego czułym okiem? Okiem nie litościwym, ale współodczuwającym. Architektura czułego narratora przywróciłaby otoczeniu wartość, nadała godność i dała szansę dostrzeżenia jego urody. Empatia czyni projektowanie nie tyle tworzeniem, ile procesem jego przekształcania. Inwestorem jest nie tylko człowiek. Adresatem jest również flora i fauna danego terenu. Empatię można uczynić jedną z wytycznych do budowania form i relacji z otoczeniem.\nProces projektowy uwzględniający ten kontekst przeniósłby ciężar uwagi z ego architekta i inwestora na otoczenie jako całość. Wtedy też należałoby inaczej spojrzeć na estetykę architektury. Obiekt to nie pomnik architekta i inwestora. Wszelkie formy nie powinny pochodzić z katalogów. Powinny być przede wszystkim wynikiem procesu projektowania – przekształcania środowiska.\nZatem strategia architekta jako czułego narratora uwzględnia uwagę i skupienie na miejscu i jego atrybutach,to umiejętność wczucia się w różne byty otaczającej nas rzeczywistości. Współczesny stan środowiska i oblicza architektury upomina się o stworzenie Nowego Kodeksu Etycznego Architekta.\nA-RYTM-ETYKA współczucia pozwoli utrzymać pion i poziom w relacji architektury ze środowiskiem.\nHerbert Z., Wiersze wybrane., Wyd. a5, Kraków 2004, s.194.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\nIbid., s. 369.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\nTokarczuk O., op. cit., s. 289.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n","date":"2021-11-09T17:57:00Z","image":"/a-rytm-etyka/featured_hu_3dfce078845747c3.jpg","permalink":"/a-rytm-etyka/","title":"A-RYTM-ETYKA"},{"content":"Dziecko potrafi budować ze wszystkiego. Pudełka, piórka, patyki - każda rzecz jest potencjalnym dachem, kolumną, oknem albo chociaż dymem z komina. Z piasku może powstać nawet pałacowa architektura. Z każdym kolejnym wiaderkiem dolewane jest do niej życie. Bez ograniczeń, bo budulca jest całe morze. Nie zawsze pojawiają się mieszkańcy, najczęściej do zabawy wystarczy sam potencjał kształtów: wnęk, zakrętów, wysokości, brył, schodów i otworów. Najważniejsze, że powstaje miejsce, które może wypełnić się jakimś działaniem. I bez znaczenia, że tylko od fali do fali. Największą radość daje możliwość zmian, podważania reguł. Dlatego dzieci uwielbiają też burzyć. Otwartość na zmiany powoduje, że z taką samą radością skaczą i depczą coś, co przed chwilą z mozołem wznosiły. Wtedy rozpoczynają zabawę od nowa, według nowych zasad.\nBudowanie to fascynująca gra w przestrzeń. Sztywne modele rzeczywistości nie sprzyjają takiej radości tworzenia. Szczególnie architektury.\nArchitektura musi być na tyle trwała, by być schronieniem i na tyle elastyczna by jednocześnie móc poczuć się w niej jak w pałacu, domku na drzewie, statku pirackim albo na bezludnej wyspie. Architektura może dawać wolność lub ją zabierać.\n","date":"2021-11-02T17:53:00Z","image":"/architektura-od-fali-do-fali/featured_hu_2f37e11bea1296ce.jpg","permalink":"/architektura-od-fali-do-fali/","title":"Architektura od fali do fali"},{"content":"Dzieło sztuki zawsze przedstawia jakąś prawdę. O autorze i o świecie. Architektura zaś zawsze przedstawia jakąś wizję bytu. I nie zawsze jest to przekaz jednoznaczny i otwarty. Dlatego warto stawiać pytania i szukać na nie odpowiedzi poprzez zanurzenie się w jej przestrzeni. Stajemy się wtedy uczestnikami zdarzeń, które pozwalają dociekać prawdy kształtów architektury przez doświadczanie.\nTakim szczególnym miejscem jest Wenecja. Zbudowana niejako po to by odgrywać w niej jakieś role, obserwować i uczyć się. To dekoracja, miasto bez korzeni. Dryfuje na wodzie w ciągłym niepokoju o swój kruchy byt. Stworzona z marzeń, unosi się na wodzie bez nadziei na stałość i grawitację dającą poczucie bezpieczeństwa.\nZdarza się tam, nad wodą taka wieczorna delikatna mgła. Pojawia się na granicy lądu i morza. Noc powoli tę granicę rozmazuje i zaciera. To nie tylko doznanie estetyczne. Ten zmierzch jest tam niezwykły, towarzyszy mu dziwna cisza. Patrząc można odnieść wrażenie, że jesteśmy blisko TAJEMNICY znikania, śmierci. Ale współczesny człowiek o wrażeniach niechętnie mówi. Wszak trudno je objąć rozumem i ująć w tabele. Podliczyć i podsumować. W pionie i w poziomie.\nWenecja to miasto, które ujawnia tęsknotę za naturalnym procesem życia także przez to, że je skrywa. Jego place i ulice nigdy nie wypełniają się ruchem takim jak te, które przybrały identyczną przecież formę, ale znajdują się w głębi lądu. Wenecja opowiada o życiu architektury sama będąc takiego pozbawiona. Jest jego dekoracją i reprezentacją, maską. Jakby powstała z kaprysu i dla zabawy. Uwielbiamy w jej przestrzeni bawić się w życie.\n","date":"2021-10-26T16:47:00Z","image":"/bawic-sie-w-zycie/featured_hu_e087a1ec63e186aa.jpg","permalink":"/bawic-sie-w-zycie/","title":"Bawić się w życie"},{"content":"„Zarzucisz mi zapewne, że nasza sztuka nie rozwiązuje żadnej zagadki przyrody. Naszym zadaniem nie jest rozwiązywanie zagadek, ale uświadamianie ich sobie, pochylenie głowy przed nimi, a także przygotowanie oczu na nieustający zachwyt i zdziwienie.”1\nSztuka to kłamstwo, które jest prawdą. Fikcyjne światy są pasożytami świata teraźniejszego stwierdził Umberto Ecco. Dodajmy też, że są jego świadkami. Artystyczny koncept potrafi odkryć to czego nie widzimy w codziennym doświadczaniu. Obraz jest reprezentacją, która opowiada o rzeczywistości więcej i dobitniej. Wystarczy się nad nim pochylić i zanurzyć się w jego przestrzeni. Podobnie jest z architekturą. Jej formy najlepiej opowiadają o człowieku, który ją zamieszkuje.\nNa przykład modernizm, który wznosząc wielorodzinne geometryczne struktury próbował pozbawić mieszkańców jednostkowej, indywidualnej narracji. Mieszkańcy gubili się w osiedlach z powtarzalnych blokowisk szukając swojej bramy, balkonu czy choćby doniczki w oknie, wśród setek podobnych. Mieszkano w takich samych klatkach z betonu wyposażonych w podobne meble. Wydawałoby się, że poczucie wspólnoty w takiej sytuacji rośnie. Urosło więc i w Polsce dało siłę do obalenia ustroju. Wtedy przyszedł postmodernizm, który podjął porzucone ścieżki narracji form. Bawiąc się nimi pomylił i wymieszał różne tropy. Stał się odpowiedzią na potrzeby społeczeństwa bardziej podzielonego i zróżnicowanego.\nMiasto łączy wszystkie wątki. Skleja obszary wciąż dopisując im nowe formy. Jest jak patchwork, w którym znajdują miejsce różne wzory na życie. Warto je studiować, bo układają się w wiedzę o nas samych. A w architekturze istotne jest nie tylko to co reprezentują jej formy. Tak samo ważne jest to, jakich kształtów w niej brak.\nHerbert Z., Notes Herbertowski, Austeria \u0026amp; Zeszyty Literackie, Wa-wa 2014, List s.164\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n","date":"2021-10-19T07:34:02Z","image":"/opowiesci-architektury/featured_hu_2c582c06534ef05e.jpg","permalink":"/opowiesci-architektury/","title":"Narracje architektury"},{"content":"Przeżywamy i postrzegamy świat zależnie od tego jaką mamy koncepcję na sposób jego istnienia.\nJeśli uważamy, że jest maszyną to prawdopodobnie budowanie zaczniemy od wytyczenia prostokątnej siatki ulic. Jeśli nasz świat jest przede wszystkim naturą to wytyczymy drogi na podobieństwo krwioobiegu.1 Zawsze będą zwolennicy i jednej i drugiej teorii.\nMożemy bezrefleksyjnie oddać się egzystencji w ramach stworzonych przez cudze koncepty. W kształtach, do których dopasujemy nasze kroki, gesty zamykania i otwierania drzwi, figury dla czekania na autobus i kołysania się w jego rytmie, wiezieni w drodze do celu. Możemy też starać się uważnie doświadczać otoczenia. Wejście do cudzego mieszkania to często pouczające doświadczenie zapisanych w kształtach i kolorach wizji codzienności. Są niczym intymne mapy z wytyczonymi trasami, od miejsca do miejsca: pobudki, zamyśleń i smakowania kawy. Pełne są śladów spojrzenia zza uchylonej firanki i zadumy w odłożonej na biurku książce.\nArchitektura wiele mówi i wiele znaczy.\nSą badacze bardziej zaawansowani w odczytywaniu jej skomplikowanego języka. Na przykład Herbert próbował wnioskować nawet z zapachu greckich kolumn. Pisał z nadzieją: „Przyjadę tu kiedyś w porze deszczu, kiedy kamienie się pocą, i wtedy odkryję zapach marmuru.”2\nTakie doświadczenia musimy zostawić najdociekliwszym i najwrażliwszym.\nKażdemu dostępny jest ten podstawowy arsenał zmysłowego i refleksyjnego doświadczania przestrzeni. Na przykład możemy obserwować spękania kamieni czy ślady mchu, które są uniwersalnym językiem życia i minionego czasu. Co innego mówią szczeliny w ciężkich kamiennych murach, a inną opowieść snują rysy betonowych blokowisk. Wystarczy się dobrze przyjrzeć by odkryć istnienie zasad, które dały trwały fundament albo niedbałe podwaliny betonowych blokowisk. W pośpiechu kleconego życia dla mas.\nTulli M. Sny i kamienie., OPEN, Warszawa 1995, s. 13.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\nHerbert Z., Notes Herbertowski., Austeria \u0026amp; Zeszyty Literackie, Kraków – Budapeszt – Warszawa 2014, s. 14.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n","date":"2021-10-12T08:34:00Z","image":"/czy-kamienie-sie-poca/featured_hu_516b8a1338021568.jpg","permalink":"/czy-kamienie-sie-poca/","title":"Czy kamienie się pocą"},{"content":"Według stoików nadmiar rodzi deficyt. Im więcej mamy tym więcej pożądamy i też więcej zaczyna nam brakować. Tracimy refleksję i umiejętność zachwytu nad podstawowymi wartościami otoczenia.\nKultura masowej konsumpcji generuje potrzebę doświadczania rzeczy nadwymiarowych. W architekturze poszukujemy wątków, które nie wynikają z podstawowych cech zamieszkiwania przestrzeni. Cech, które powstają i pozostają w ścisłym związku z naturą. Otoczenie staje się coraz bardziej rozbudowaną scenografią tworzoną ze sztucznych, chwilowych efektów.\nŁatwiej wtedy odrywamy się od natury, przeżywania wraz z nią czasu, cykli wzrostu i obumierania. Zwłaszcza w mieście. Tutaj szczególnie interesują nas mniej potrzeby a bardziej pragnienia. Stoicy definiują potrzeby jako te, które wynikają z zaspokajania podstawowych warunków do prze-życia. Pragnienia to oczekiwania nadmiarowe, odnoszą się zarówno do rzeczy jak i wydarzeń. Na przykład pragnienia wiecznej młodości\u0026hellip;\nDlatego też chętnie zastępujemy stare rzeczy nowymi, bezosobowymi i anonimowymi. Używamy czystych, jednorazowych kubków, sztućców, obrusów, toreb. To chirurgia dnia codziennego. Operacja na życiu. Otaczamy się rzeczami, które nie noszą jego śladów. Takich, których życie nie zdążyło zapisać, wyrzeźbić. Swoje ślady też usuwamy. Wyrzucamy rzeczy zanim odcisną się w nich nasze kształty. Ślady JESTEM. A tylko te ślady mogą ułożyć się w opowieść o ciągłości i przemijaniu. O życiu.\n","date":"2021-10-05T13:10:00Z","image":"/chirurgia-dnia-codziennego/featured_hu_1757d312fb49138f.jpg","permalink":"/chirurgia-dnia-codziennego/","title":"Chirurgia dnia codziennego"},{"content":"Kariatyda i atlas - w kamieniu zaklęta konieczność wsparcia. Młode kobiety i muskularny mężczyzna, nierzadko z uśmiechem, dźwigają wielki ciężar. Na zawsze. Na czas trwania budowli. Czasem wieki całe. To architektoniczny młodych kobiet portret zbiorowy. Według Witruwiusza sprzedane w niewolę stały się cichymi i eleganckimi strażniczkami równowagi. Co ciekawe mężczyzna jest bohaterem jednostkowym – uosobienie siły i mocy. Gigantyczny mityczny tytan z mitologii greckiej, po przegranej wojnie z bogami został oddelegowany do podtrzymywania ciężaru nieba na swoich ramionach.\nWszyscy skazani są na ciągły wysiłek i robią dobrą minę do złej gry. Historycy twierdzą, że ze względów estetycznych. To wykuty w kamieniu obowiązek, przywilej i przyzwyczajenie. Rola, której nie można porzucić. Ciężar struktury przelał się w mięśnie i unieruchomił postaci. Na zawsze. Ich rola jest zaszczytem i zniewoleniem.\nJako martwe przedmioty mogą na zawsze pozostać w ustalonym porządku. Może dlatego, że mają serce z kamienia? Nic ich nie porwie i nie oderwie od wykonywanej pracy. Nie przestąpią z nogi na nogę i nie poruszą zdrętwiałą ręką. Będą trwać w tej samej pozie niezmiennie. Nigdy się na nich nie zawiedziemy.\nI choć, zdaniem Herberta mogą nam wytykać naszą niestałość, to świat się nie zawali, nawet jeśli my nie zawsze będziemy się tak starali.\n","date":"2021-09-30T18:34:00Z","image":"/swiat-sie-nie-zawali/featured_hu_68d0539d4df4794c.jpg","permalink":"/swiat-sie-nie-zawali/","title":"Świat się nie zawali"},{"content":"Architecture parlante to z francuskiego architektura mówiąca. W osiemnastym wieku zyskała na znaczeniu koncepcja architektury, którą przyrównywano do poematu. Wg Étienne – Louisa Boullée budynki powinny przemawiać obrazami opowiadającymi o ich przeznaczeniu. Idea ta, choć nienowa wtedy właśnie zyskała na popularności. Projektanci sięgnęli po rozwiązania czasem dość nieoczekiwane i niepraktyczne. Powstało sporo budynków na planie liter albo innych kształtów związanych z ideą budynku (np. +IHS). Sam Boullée1stworzył na przykład (niezrealizowany) projekt mauzoleum Isaaca Newtona w kształcie wielkiej kuli bez okien. Na jej wewnętrznej powierzchni miało być wyświetlane rozgwieżdżone niebo.\nDo najosobliwszych wizji należy też pomysł budynku w kształcie słonia. Autor Słonia Triumfalnego – Charles-François Ribart zakładał, że stanie on w centrum Paryża. Można się tylko domyślać, że mógłby on konkurować z innymi obiektami o miano wizytówki stolicy Francji. Projektów nawiązujących kształtem do zwierząt powstało (i zapewne powstanie) więcej. Inspirujące dla takich kształtów są funkcje obiektów. Takimi tropami kierowali się projektanci na przykład mleczarni nadając jej kształt krowy (Jeana-Jacquesa Le Queu) czy autorzy projektów postmodernistycznych operujących różnymi cytatami (np. dom Harderów Bruce’a Goffa w kształcie indyka, dla hodowcy tych zwierząt).\nZrealizowanym tylko w części dużym założeniem jest wizja Królewskiej Warzelni Soli jako miasta idealnego Arc-et-Senans we Francji. Claude-Nicholas Ledoux stworzył projekt królewskiej warzelni soli i wokół, na okręgu rozmieścił towarzyszące jej zabudowania. Geometryczna forma całości, ale i poszczególnych fragmentów miała symboliczne znaczenie. Tu nawet słońce wyznacza cieniem hierarchię i rytm pracy. W południe świeci w zenicie nad Domem Dyrektora i kończy bieg docierając do biura ekonoma, który miał podsumowywać dzień pracy. Czasem też formy zostawały wykorzystywane politycznie. Jak w projekcie z 1934 roku Domu Pracy, który zaprojektowany został na rzucie w kształcie swastyki.\nCiekawe, że choć wielu filozofów już w oświeceniu zakwestionowało dominację prawd religijnych, to ostatecznie wiele z idei zawartych przede wszystkim w kształcie takich planów budynków, skierowało je głównie do oczu Boga… Ten patrząc na nie z góry zapewne nie raz uśmiechnął się. Lub zafrasował.\nWilkinson P., Architektura – wizje niezrealizowane., Rebis, Poznań 2019, s. 40 i nast.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n","date":"2021-09-28T18:20:00Z","image":"/ironia-i-dystans/featured_hu_efbd2c9da89a65a3.jpg","permalink":"/ironia-i-dystans/","title":"Ironia i dystans"},{"content":"„Dążenia do milczenia są prastare, liczne i powszechne. Naznaczają całe dzieje ludzkości. Hinduiści, buddyści, taoiści, pitagorejczycy, także chrześcijanie, katolicy, czy (…) prawosławni, odczuwali potrzebę i dobrodziejstwo milczenia. Ta potrzeba wykraczała często poza sferę sacrum i religii.”1\nMilczenie i cisza wpływają na nasz nastrój. Pomagają osiągnąć stan spokoju i dostroić się do procesu życia. Wtedy możemy przeżywać świat zewnętrzny z pewnym dystansem i zachwytem. A koncentrację na przedmiocie postrzeżenia w poszukiwaniu piękna nazwiemy kontemplacją estetyczną.2 Przeżycie estetyczne jest wielopoziomowym procesem, w którym biorą udział wszystkie zmysły.\nZgiełk miejski pobudza i nie sprzyja introspekcji. Żyjąc coraz szybciej i coraz intensywniej tracimy kontakt ze sobą i lękamy się ciszy i samotności.\nKiedyś wznoszono katedry będące pomnikami ciszy i kontemplacji. Ówczesny człowiek był zaznajomiony ze stanem skupienia.\nŚwietnie malował ciszę Vermeer, ale też Chirico czy Hopper. Jest bowiem cisza codziennych prostych czynności, cisza niepokojąca i cisza pełna melancholii.\nArchitektura daje szansę doświadczania wielu odcieni spokoju i milczenia. Współcześnie o tym walorze przestrzeni trochę zapominamy. Tymczasem dla wewnętrznej równowagi potrzebna jest także umiejętność niedziałania wu-wei i milczenia.\nW materii estetyki skupienia jest więc współcześnie wiele do zrobienia.\n[1] Corbin A., Historia ciszy i milczenia, Aletheia, Warszawa 2019, s.61.\n[2] Gołaszewska M., PWN, Zarys estetyki, Warszawa 1986, s.301.\n","date":"2021-09-24T16:22:00Z","image":"/zaprojektowac-cisze-i-skupienie/featured_hu_2b28878d7112c45f.jpg","permalink":"/zaprojektowac-cisze-i-skupienie/","title":"Zaprojektować ciszę i skupienie"},{"content":"Jeśli życie jest podróżą to strategie podróżowania mogą być różne - najważniejsze by podążać swoją własną drogą. I w swoim rytmie.\nChoćby ta droga nie była najłatwiejsza, najprostsza, to powinna być jak najlepiej dopasowana do naszych kroków i potknięć, i do upadków też. Wszystko po to, by być tym kim się jest. Czasem trafiamy na mur. Mur niechęci, niezrozumienia. Murem można się odgrodzić i obwarować. Mur może chronić przed światem, złem, ale i pomocną dłonią.\nŻeby powstał fizyczny mur to musi on najpierw powstać w myślach. To miejsce wytyczania pierwotnych granic między pojęciami. Odtąd dotąd, moje nasze i twoje wasze. Czasem też docieramy do granic możliwości.\nGranice w głowie wymagają ciągłego pilnowania i remontowania. Jeśli są jak zapora to wymagają najwięcej energii i skupienia, bo też siła napierająca z zewnątrz jest największa. Wystarczy chwila nieuwagi, żeby zewnętrze przerwało taki mur – tamę.\nCzy zawsze granice muszą stać się murem? Mur chiński, berliński czy mur opasujący dzisiejsze osiedla chronione. Każdy trochę inny. Współczesne technologie pozwalają też tworzyć niewidzialne mury, wytyczone jedynie przez zasięg oczu kamer. Tak technologia przyczynia się do zmian znaczenia struktur fizycznych pozwalających czasem zachować i zamanifestować odrębność. Przestrzeń staje się fizycznie jednorodna. Architektoniczne organizowanie się wspólnotowości przestaje mieć sens.\nByć może dlatego obecnie skupiamy się na fortyfikowaniu swojego jednostkowego ego.\nMaterialny mur można zbudować i zburzyć. Prawdziwy mentalny powód, dla którego on powstał zburzyć o wiele trudniej\u0026hellip;\n","date":"2021-09-19T16:15:51Z","image":"/wytyczanie-granic/featured_hu_b011c3fea1103ea4.jpg","permalink":"/wytyczanie-granic/","title":"Wytyczanie granic"},{"content":"Są różne strategie podróży i powody, dla których ją podejmujemy. Jednym z nich może być chęć przeżycia przygody. Kategoria przygody obejmuje zdarzenie, które w jakiś sposób odstaje od całości życia. Jest jak nowa nić, nowy wątek w jednolitej osnowie. Lubimy o nich słuchać, bo stanowią jakieś urozmaicenie i odmienność w tym co i jak nas spotyka.\nPrzygodą może być też spotkanie innego poprzez architekturę. Każda nacja ma odmienne wzorce budowania, jej życie wymaga innych RAM. Kiedy ich doświadczamy okazuje się, że chodzi i siedzi się tam inaczej i inaczej patrzy spod innych dachów i przez inne okna. Zostajemy wytrąceni z rutyny nawet w codziennych czynnościach. Badamy siebie-innych i przeglądamy w lustrze, w którym czasem nawet nasz uśmiech ma inny kształt. Dzięki innemu nasz wewnętrzny układ uzyskuje szerszy wymiar i kontekst.\nTo co wydaje się nam egzotyczne może być tym za czym tęsknimy u siebie. Kontakt z obcym pomaga to sobie uświadomić. W jego oczach jest inne lustro. Zobaczyć innego to też zobaczyć siebie.\nDlatego nie jest korzystne przyjmować strategii całego życia jak wyspa albo warowny zamek. Klimat w takiej osobnej architekturze skali mikro staje się wtedy mikroklimatem. Na dłuższą metę on nigdy procesowi życia nie służy.\nStajemy się wtedy jak dostojny żaglowiec zamknięty w podróży po butelce.\n","date":"2021-09-10T16:14:00Z","image":"/zaglowiec-w-podrozy-po-butelce/featured_hu_a491104917016ccd.jpg","permalink":"/zaglowiec-w-podrozy-po-butelce/","title":"Żaglowiec w podróży po butelce"},{"content":"Pejzaże miast są nieustannie oglądane i doświadczane. Zapisują się w nas jako połączenie obrazów i emocji. Są wśród nich bardzo różne kadry. Mogą to być nieostre widoki za szybą samochodu, albo kadry widziane przez szczelinę ciał w zatłoczonym autobusie. Podczas jazdy rowerem możemy doświadczyć obrazu, który przemieszcza się razem z nami. To rozciągnięty, czasem zalany słońcem pas bulwaru nad rzeką.\nKażdy ma swoje najczęściej przemierzane trasy na mapie miasta i związane z tym obrazy i doświadczenia. Czasami wiążą się one z różnymi wydarzeniami z naszego życia, co wtedy jeszcze mocniej podbarwia je emocjonalnie. Wobec bogactwa tej plątaniny miejsc o wielu obliczach, także tych niepatrzonych jeszcze, możemy zamilknąć. Możemy też napisać jakieś zdanie. A może stworzyć jakiś nowy obraz? Zawsze to będzie tylko część prawdy o mieście, które ma nieskończoną ilość twarzy i wizerunków.1\nRozpamiętywanie tych doświadczanych, pamiętanych lub porzuconych czy niezrealizowanych widoków, wizji albo wspomnień utraconego może wiązać się z radością albo melancholią. Każdy ma prawo do swoich wspomnień i swoich wizji. I do swojej melancholii i bólu z tym związanego także. Żaden ból nie jest przecież ważniejszy. A który bliższy jest istocie miasta? Tego nie da się rozstrzygnąć, zmierzyć ani do końca zrozumieć.\nJedynie można się nad nim z empatią pochylić. Także taki rodzaj refleksji nad miastem jest nam potrzebny. Tomasz Jastrun zapewnił w swoim tomiku wierszy, że Tylko czułość idzie do nieba…\n[1.] Italo Calvino, Niewidzialne miasta, Collegium Columbinum, Kraków 2005. Tu autor ukazuje zawiłe związki między człowiekiem, miastem, obrazem, zmysłami i skomplikowaną przestrzenią znaczeń. Lektura obowiązkowa dla każdego architekta.\n","date":"2021-09-08T16:47:00Z","image":"/tylko-czulosc-idzie-do-nieba/featured_hu_5bfc43fc358e2773.jpg","permalink":"/tylko-czulosc-idzie-do-nieba/","title":"Tylko czułość idzie do nieba"},{"content":"Kiedy w podróży przyglądamy się architekturze zauważamy, że czasem nawet ten sam styl budowania za granicą ma inną reprezentację. Jest albo smuklejszy, bardziej ozdobny, gęstszy w detale albo ma inny koloryt. Tak jak obcy język może być twardszy, głośniejsze rozmowy na ulicy czy różne gesty powitania przechodniów.\nInny też odcień ma cisza i melancholia wnętrz na obrazach skandynawskich malarzy niż ta, którą namalowali artyści z Włoch czy Francji. Ciasne uliczki Sieny są dla jej mieszkańców codziennym doświadczaniem kroków, aksjomatem dystansu i bliskości. Może dlatego wciąż tak żywa jest tradycja sierpniowego Palio, która angażuje całe dzielnice i każe mieszkańcom manifestować poczucie zarazem więzi jak i rywalizacji? W Cortonie zaś zawsze ruch odbywa się na dół lub pod górę. Ciekawe czy to wzmaga hart ducha jej mieszkańców? Poprzez różnorodność form architektury i jej organizacji uświadamiamy sobie poczucie przynależności do MIEJSCA. Kiedy zaś patrzymy na stare budynki uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy też bytem przypadkowym, arbitralnym i niezależnym. Stoi za nami jakaś ciągłość historii, kultury, sztuki i myślenia.\nZ podróży warto przywozić jako główne pamiątki to doświadczanie innego. Jego rytmu, brzmienia, wyglądu, smaków i dotyku. Ekscytujące i pouczające jest doświadczanie obcych.\nSpokój przychodzi po powrocie. Wtedy jestem sobą i u siebie, wśród swoich. Łatwiej tu JESTEM. Chodzę rozluźniona, ulica mówi do mnie w moim języku, otacza mnie znany koloryt, miasto ma znany rytm. Nawet jeśli czasem oddycha tak samo płytko.\n","date":"2021-09-05T16:47:00Z","image":"/rytm-mojego-miasta/featured_hu_bae3e404ab5bbf16.jpg","permalink":"/rytm-mojego-miasta/","title":"Rytm mojego miasta"},{"content":"Każda twórczość wymaga odwagi. Wymaga też wiary w siebie i spokoju wewnętrznego. Nie można za dużo wagi przywiązywać do własnego wizerunku, do sposobu jego istnienia na zewnątrz. Jeśli architekt za bardzo zajmuje się swoim ego i żyje w poczuciu napięcia, to jego architektura również nie ma dobrego kontaktu z rzeczywistością i odpowiada na wyimaginowane, źle diagnozowane potrzeby. Jednym słowem pewna neurotyczność albo narcystyczność architekta przenosi się na jego projekty. Wtedy architektura staje się pomnikiem autora, jego wizji i nie przystaje do życia.\nNiektórzy mają tego świadomość i choć tworzą z pasją to pozostawiają swoje wizje w formie papierowych szkiców albo manifestów. Ich koncepty często wyprzedzają czas, albo są konstruktem nieprzystającym do życia, albo też niemożliwym do zbudowania. Przynajmniej w momencie powstawania. To domy jak maszyny do mieszkania, miasta jak ogrody, miasta liniowe albo kroczące. Wszystkie inspirujące, ale jako koncepcje. Projekty Le Corbusiera czy Oskara Hansena wyróżnia to, że projektowali i budowali architekturę zgodną ze swoimi wizjonerskimi koncepcjami społeczeństwa. To reformatorzy, którzy chcieli nas uczynić szczęśliwymi według swoich światów-poglądów. Przewidywali jak rytm codziennych czynności wypełni kształty, określi struktury. A one będą cieszyć oczy swą grą brył w świetle\u0026hellip;\nŻycie mieszkańców zweryfikowało jak bardzo wiele aspektów mijało się z prawdą o człowieku i jego psychice. Choć trudno sobie wyobrazić rozwój jakiejkolwiek dziedziny bez wizjonerów to wiele projektów architektury tworzonych jest z myślą o tym jacy chcielibyśmy być, a nie jacy jesteśmy.\n","date":"2021-09-03T16:47:03Z","image":"/cudza-architektura/featured_hu_adb50498b90dd0a3.jpg","permalink":"/cudza-architektura/","title":"Cudza architektura"},{"content":"Kolaże z natury swojej polegają na zestawianiu fragmentów pochodzących z różnych światów i różnych czasów. To na styku tych światów rodzą się ironiczne dysonanse, które często mówią wiele więcej niż niejeden zawiły i drobiazgowy opis. Logiczne paradoksy są zabawne, ale jednocześnie mają filozoficzne korzenie1. Postawa ironii pozwala patrzeć na świat wokół i na siebie w tym świecie. Kolaże z architekturą ukazują więc jej szeroki kontekst znaczeniowy.\nTutaj należy zaznaczyć, że teksty do bloga powstały niezależnie od obrazów i ich treść ma podstawowe źródło w tekstach filozoficznych stoików (szczególnie Epikura, Epikteta, Marka Aureliusza), ale także Nietzschego, Schopenhauera i Lao Tsy. Jest to jednak inspiracja wynikająca raczej z ogólnej wizji świata stoików niż z konkretnych dzieł czy ich fragmentów. Stąd nie zamieszczam cytatów, zachęcam czytelników do samodzielnego sięgnięcia do źródeł. Mądrość stoików jest uniwersalna i klarownie wykłada praktyczne wskazówki sposobu życia, stosunku do świata, otoczenia i ludzi. To spójna filozofia dnia powszedniego, która pomaga usytuować się tu i teraz w realnych ramach przestrzeni. I takim spojrzeniem można też objąć architekturę.\nWychodzę z założenia, że architektura przybiera kształty, które wyrażają nasze relacje ze światem. Jeśli się wnikliwie przyjrzeć to właśnie ona przez swoje formy jest odpowiedzią na pytanie jak funkcjonujemy w przestrzeni. Peter Zumthor napisał: Sądzę, że współczesna architektura musi sobie przypomnieć o najwłaściwszych dla siebie zadaniach i możliwościach. Architektura nie jest wehikułem ani symbolem dla rzeczy, które nie należą do jej istoty. W społeczeństwie uprawiającym kult tego co nieistotne, architektura w swoim zakresie może stawiać opór, przeciwdziałać zużyciu form i znaczeń oraz mówić własnym językiem2. Chciałabym spróbować zrobić mały krok w tym kierunku\u0026hellip;\nUwaga Zumthora bardzo dobrze określa status współczesnej architektury, która tracąc dominującą wcześniej funkcję schronienia zostaje przez kulturę wykorzystywana do różnych celów. Jej wizualny aspekt czyni z niej bardziej rodzaj rzeźby, miejsca spektaklu, dekoracji i innych funkcji. Takie postrzeganie dotyczy całej architektury. Jednocześnie sam fakt istoty relacji ze środowiskiem został zmarginalizowany. Ważniejsza staje się bowiem estetyczna formuła, która ma dostarczać interesujących, choć chwilowych bodźców.\nDlatego refleksję usytuowałam na styku filozofii i architektury traktowanej jako figury egzystencji wystawionej na różnorodność życia.3\nFigury te poddane ekspozycji na życie przybierają różne kształty. W naturze to ona sama stanowi o formach, które ewoluują ze zmianami warunków i czasem. W wypadku człowieka to on ma wpływ na to jak i w jakich formach jego egzystencja będzie się realizowała. Na pytanie jak czytać architekturę odpowiemy więc, że także poprzez filozofię. To stosunek do świata, system wartości przyczynia się do poszukiwania i kreowania form. W tym miejscu należy jeszcze wspomnieć, że system wartości przejawia się przez dzieła literackie. To język literacki, poezja oraz proza podejmują i opowiadają o wartościach egzystencjalnych, o emocjach i uczuciach. Michał Paweł Markowski napisał, że „(…) literatura, jak ją rozumiem, jest interpretacją egzystencji.4” Dlatego też często się do literatury odwołuję i korzystam z jej figur językowych.\nRusinek M., O rozumieniu wyklejanek. (w:) Wisława Szymborska. Kolaże/Collages., MOCAK, Kraków 2019, s.8.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\nZumthor P., Myślenie architekturą, Karakter, Kraków 2010, s.27.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\nMarkowski M. P., Nieobliczalne, Austeria, Kraków 2007, str. 12, 13, 15.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\nMarkowski M. P., op. cit., s. 17.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n","date":"2021-09-03T16:46:27Z","image":"/w-poszukiwaniu-jezyka-znaczen-architektury/featured_hu_cb3066cbb1e1b531.jpg","permalink":"/w-poszukiwaniu-jezyka-znaczen-architektury/","title":"W poszukiwaniu języka znaczeń architektury"},{"content":"Jest taki obraz, którego przesłanie budzi moją nadzieję i może dlatego towarzyszy mi ostatnio niczym punkt zbiórki myśli. To jednocześnie punkt, który jak totem wytycza środek mojego świata. Od niego jest północ i południe, blisko i daleko. To także zbiór wartości, przy których wszystko zyskuje lub traci sens i uzasadnienie bytu. To obraz Jana Vermeera z 1658-61 roku pod tytułem „Mleczarka”. Wisława Szymborska napisała o nim wiersz „Vermeer”:\nDopóki ta kobieta z Rijkmuseum\nW namalowanej ciszy i skupieniu\nMleko z dzbanka do miski\nDzień po dniu przelewa,\nNie zasługuje Świat\nNa koniec świata.\nCodziennie sprawdzam, by mieć pewność, że wciąż także i ja JESTEM. Wtedy mogę zacząć codzienną wędrówkę.\nMarquez w „Miłości w czasach zarazy” napisał, aby nie popędzać czasu, pozwolić mu przyjść. Podróż jaką jest życie to chyba jedyne dążenie tak bardzo nastawione na jak najpóźniejsze osiągnięcie celu\u0026hellip; A jednocześnie często biegniemy, nie zauważamy chwili. Chcąc, żeby teraz stało się jak najszybciej przeszłością, bo to w przyszłości lokujemy całe nasze nadzieje. Tak jakbyśmy nie zawsze podróżowali w pełni ze sobą i w zgodzie na rzeczywistość. Jakby gdzieindziej było zawsze lepiej. Przekraczamy kolejne granice w poszukiwaniu siebie.\nA czasem wystarczy się zatrzymać i zobaczyć. I zaakceptować to co jest… Trzeba też kluczyć, by zobaczyć i przekraczać granice. Zdobywać wierzchołki, przeciskać się przez szczeliny i cieśniny. Czasem odwiedzać ślepe zaułki, rozpoznawać dekoracje i porzucać złudzenia. Tak wyraża się formami nasza nietrwałość i chaos. Czasem to prowizorka, którą porzucamy by przeprowadzić się w inne miejsce, które pozwala na nowo znajdować i na nowo gubić, oddzielać fikcje od faktów. Zawsze jest czas na budowanie własnej tożsamości i nadawanie jej kształtów. Dopóki trwa ta nasza codzienna Odyseja - w tłumie i w samotności rysujemy naszą indywidualną mapę wędrówki-życia i jego form. Także Architektury.\nEpikur napisał: „Kto (…) twierdzi, że pora filozofowania jeszcze dla niego nie nadeszła albo że już minęła, podobny jest do tego, kto twierdzi, że pora do szczęścia jeszcze nie nadeszła albo że już przeminęła”.1\nEpikur, List do Mykoineusa (za:) Fabjański M., „Uwolnij się! Dobre życie według siedmiu filozofów – terapeutów”, Znak, Kraków 2020, s.39\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n","date":"2021-09-03T16:46:09Z","image":"/punkt-zbiorki-mysli-filozofia/featured_hu_8ef3f267188e0fd2.jpg","permalink":"/punkt-zbiorki-mysli-filozofia/","title":"Punkt zbiórki myśli – filozofia"},{"content":"Życie to podróż. To błądzenie i odnajdywanie drogi. Czasem zdarzają się dłuższe przerwy, przystanki. Także te niezaplanowane, kiedy cały nasz świat zatrzymuje się niczym stopklatka w filmie. Przyczyną bywa jakiś wypadek, tragiczne zdarzenie, które zmusza do refleksji i zmiany planów, wyjścia poza utarte ścieżki i schematy. Także w myśleniu.\nWtedy jest okazja do innego spojrzenia na siebie, otoczenie i na architekturę. Bo to ona kształtuje naszą codzienność. Jesteśmy w niej zanurzeni i poprzez nią definiujemy swoje życie.\nZwykle, kiedy zamykają się jakieś możliwości pojawiają się inne. Ale też brak czegoś uzmysławia utraconą wartość albo … otwiera oczy na bezsens i pustkę w jakiej tkwiliśmy. Wtedy patrzymy się na mapę i zastanawiamy czy nie warto zmienić celu, a może drogi albo sposobu wędrowania?\nJaką podróż przez życie ofiarowuje nam współczesna architektura? Jak kształtują ją nasze myślenie o świecie i o sobie nawzajem? Czy buduje nam otoczenie, w którym dobrze nam ze sobą i z innymi?\nPsychologia podróżna wg Olgi Tokarczuk opisuje kilka etapów podróżowania. Kluczowym etapem i ostatecznym celem każdej podróży jest konstatacja: „Nieważne, gdzie jestem”, wszystko jedno, gdzie jestem. Jestem.” Błądzę, więc jestem…\nDużo czasu zajęło mi zrozumienie tego. Ale też interpretacji może być wiele. Są ludzie, którzy potrafią każdą wolną chwilę spędzać w tym samym miejscu. Są nawet tacy, którzy w ogóle nigdzie nie wyjeżdżają. Zapamiętałam z lektur szkolnych bohaterów, którzy wędrówką „na Kopiec Kościuszki” nazywali krążenie wokół własnego stołu… Są wreszcie ludzie, którzy będąc gdzieś daleko, właściwie w ogóle jakby nie wyjechali. Zanurzeni w przestrzeni internetu mentalnie nie przenoszą się nigdzie. Nie doświadczają innego.\nCzym więc jest podróż? Zwolennikami filozofii chodzenia byli: Nitzsche, Kant czy Ghandi1. Ale i Jean-Jacques Rousseau, Hegel, Ludwig Wittgenstein i inni dostrzegali wyraźną relację między chodzeniem, a myśleniem nazwanym przez Rebeccę Solnit Umysłem w tempie pięciu kilometrów na godzinę2 Chodzenie, przechadzanie się według nich jest najlepszym sposobem na kontakt ze sobą, na myślenie i (…) jego brak. Podróż to więc przede wszystkim stan umysłu. Oczywiście decydowanie najłatwiej i najpełniej można wprowadzić się w ten stan, w trakcie rzeczywistej wędrówki. Wtedy, gdy wyrusza się wraz ze swoim ciałem. Wtedy mamy też poczucie takiego odświętnego czasu, kiedy oko i wszystkie inne zmysły są bardziej żywe i wrażliwe. Nieznane przestrzenie dostarczają wtedy bodźców, które pozwalają na intensywniejszą konfrontację z miejscem i ludźmi. W efekcie doświadczamy spotkania przede wszystkim z samym sobą\u0026hellip; Mamy okazję wtedy dowiedzieć się, czy to co widzimy nam się podoba, czy JA to lubię i co o tym myślę. W ten sposób poznaję siebie – JESTEM.\nI to JESTEM manifestuje się także poprzez formy architektury. W ogólnym sensie architekt jako istota społeczna zanurzona w rzeczywistości, w swoich projektach wyraża wartości i dążenia społeczne swojego czasu. A my jako odbiorcy konfrontujemy się z tą wieloznacznością form i fenomenem architektury. Dlatego warto otwierać się na doznania płynące z doświadczania i poddawać je szerokiej refleksji.\nNie zawsze jednak fizycznie jesteśmy w takiej podróży. Z drugiej strony, jeśli podróż to przede wszystkim stan umysłu, to od naszej decyzji zależy, kiedy w nią wyruszymy. Skoro ostatecznym jej celem jesteśmy my sami, to przecież akurat własną osobę mamy zawsze pod ręką…\nF. Gros przekonywująco opowiada o wędrowaniu i przytacza przykłady osób głównie ze świata filozofii i literatury, dla których chodzenie było czymś więcej niż stylem życia. Gros F., Filozofia chodzenia., Czarna owca, Warszawa 2015\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\nSolnit R., Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, Kraków 2018, s.30 i nast.\u0026#160;\u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n","date":"2021-09-03T16:45:31Z","image":"/architektura-sztuka-bladzenia/featured_hu_7ac75cde294c7794.jpg","permalink":"/architektura-sztuka-bladzenia/","title":"Architektura – sztuka błądzenia"}]